Część Dziesiąta
" wiem wiem dawno nic nie pisałam, wiem jakieś 4-5 miesięcy nie będę przepraszała bo zajebałam na całej lini, więc pewnie nawet mi nie wybaczycie, ale mam cichą nadzieje ze tak, a to coś na to żebyscie mi wybaczyli " A tak apropo Najlepszego chłopaki, fajnej bryki, ścigacza bo jesteście na nich zajebiści, no i zajebistej laski a nie jakiegoś plastiku pozdro w chuj dla was.
Gdy w końcu zeszłam
na dół do chłopaków to nieźle zaskoczył mnie ten widok, ale cóż się dziwić
schodzę, schodzę, patrzam a tu co Naruto z Sasuke się przytulają. A ja tylko
taki Face Plam moja twarz musiała na serio dziwnie wyglądać. Podeszłam do nich
od przodu przyjrzałam się im twarzą dokładnie spali, no nieźle ja tu zdycham a
ci sobie śpią no pięknie. Tyrpałam obu ale Ci nic, nadal sobie pochrapują, bo
po co przecież mnie można denerwować. Eh
no nic nie zrobię przecież nie mogę ich bić znowu. Jak oni będą wyglądać
masakra… . Poszłam do kuchni przygotować jakieś względne śniadanie. Ciekawe za
ile Hinata zejdzie. Jak na zawołanie spojrzałam w górę skąd się wydobywały
kroki, jednak nie to nie była Hinata to była Konan. Uśmiechnęłam się do niej,
wiedziałam ze teraz ma mętlik w głowie, nie dziwie jej się.
- Dzień dobry - Posłała mi uśmiech .
- Dzień dobry - Odwzajemniłam jej uśmiech tylko troszkę szerzej.
– Jak się dziś czujemy ?
- A no dobrze a Ty ?
-Już lepiej, na
początku było ciężko – zaśmiałam się a niebiesko włosa razem ze mną. – Robie
jajecznice chcesz też ? – przytaknęła głową na znak zgody. Gdy skończyłam
rozdzieliłam na 5 porcji. Poszłam obudzić
chłopaków. Zaczęłam ich tyrpać
palcem.
- Ej wstawajcie.-
Klękłam naprzeciwko nich i zaczęłam jeszcze mocniej tyrpać tym palcem. Sasuke
zaczął otwierać oczy. Spojrzał na mnie tak jakby nie wiedział co się dzieje a
po chwili się skrzywił. Dobra teraz tego drugiego matoła obudzić. Tyrpałam go
jeszcze mocniej ale ten nic. Zaczęłam nim szarpać dopiero wtedy zaczął otwierać
swoje niebieskie oczy.
- Mamo daj mi jeszcze
pospać 5 minut. – O nie ja mu dam
- Jaka mamo matole !
– Wydarłam się po nim. Zerwał się jak gdyby nigdy nic.
- Co się dzieje !? –
Sasuke mu sprzedał kopa w kolano żeby się zamknął.
- Chodźcie na
śniadanie. Troszkę przespaliśmy i nie
poszliśmy do szkoły. – Poszli za mną jak posłuszne owieczki, smutne. Siedliśmy
wszyscy gdy tylko Hinata zeszła.
- Pamięta ktoś cos z
wczoraj ? Bo ja przestałem kontaktować po 5 sake. – Poruszył temat
niebieskooki.
- Nawet mi nie mów,
nie wiem jakim cudem znalazłam się w łazience. – Naruto, jak to on zaczął się
śmiać, spojrzałam na niego groźnym wzrokiem, od razu przestał – Idioto nie ma
się z czego śmiać, budzę się patrzę a Hinata
obok mnie leży jak zwłoki, zresztą ja pewnie nie lepiej wyglądałam. –
Widziałam w oczach Sasuke że też chce się zaśmieć, ale nie idzie mu to najlepiej
przez ból głowy. Na szczęście nie miałam już tego problemu. Spojrzałam na Konan
z uśmiechem ta lekko zachichotała, no następna.
Po zjedzonym
śniadaniu wyszliśmy na taras, chłopacy wskoczyli do basenu a my z Hiną się
opalałyśmy, Konan poszła chyba na zakupy. Nie wiem nie pytałam się jej w sumie. Naruto i Sasuke wyszli z wody twierdząc że
już muszą iść do swojego domu, Hinata troszkę jeszcze mną posiedziała i też
poszła do domu. Gdy w końcu się ogarnęłam zabrałam się do nauki na następny dzień .
Sasuke
Kurde mać ale ona
jest zarąbista, szkoda że nigdy z nią nie będę ma chłopaka. Kopłem w pobliską
piłkę która leżała na ziemi, trafiłem w szafkę na której leżała lampka nocna.
Wkurzyłem się na Maksa, nigdy takiego czegoś nie czułem. Nie wiem czy nadal chce czuć, skoro doskonale
wiem że nie odwzajemni moich uczuć. Bezsensu.
Itachi
Nie wiem co się tam
dzieje, mam złe przeczucia, zresztą jak zwykle gdy zostawiam je same. Boje się
o nie, nawet nie chce wiedzieć co czuje Pein, wszyscy staliśmy na moście
opierając się o barjerke, zaraz ma się pojawić ona, ta osoba która zamieni
nasze złoto w kasę tak popsrostu. Pieprznieta baba, ale gdyby nie ona byśmy
hajsu nie mieli, no trudno. Dobra na horyzoncie ją widzę. Kyiko, czrwonowłosa
suka z niebieskimi oczami. Dziwna baba.
Sakura
Ległam w pokoju
spojrzałam na ścianę na które były zdjęcia moje Itachiego, Peina oraz
Sasoriego. Nie wiem co bym bez nich zrobiła. Nawet nie wiem co się z nimi teraz
dzieje. Boje się o nich zawsze muszą się wpieprzyć w jakieś kłopoty. Eh nie
ważne. Usłyszałam pukanie do drzwi zleciałam migiem na dół otwierając drzwi z
rozmachem.
Sasuke
Podskoczyłem aż ze
strachu gdy do mojego pokoju wleciała mama krzycząc, że znowu nie byłem dzisiaj
w szkole coś tam, coś tam kocham ja ale pieprzy ode rzeczy no chuj mnie aż
strzela. Jak na złość wyciagłem słuchawkę z uszu:
- Mówiłaś coś? –
udawałem że nic nie słyszę, tak naprawdę telefon mi padł a nie chciało mi się
wyciągać słuchawek z uszu jak widzę przydały się. Ona tylko na mnie spojrzała
gniewnym wzrokiem i wyszła trzaskając drzwiami, no ona jest The Best prawie
wypadły z zawiasów, gdzie ona chowa ta siłę. Jest taka drobna a siły ma więcej
niż niektóry pak men. DaFUG? Dobra nie ma jej, poszedł. podłączyłem telefon do
prądu, ległem spowrotem i oddałem się w świat marzeń
Sakura
Przed drzwiami stał Naruto
z flaszką sake. Spojrzałam na niego jak na idiotę.
- Co to ma znaczyć? –
Teraz to w ogóle ja zrobiłam z siebie idiotke ale to nie ważne, taaak forever
alone robi swoje. Odpierdala mi.
- A tak na kaca
różowa. – Żyłka na moim czole chyba zaraz wybuchnie, pierdolłam go z otwartej
pieści w ten żółty ryj (nawiązanie do włosów nie do koloru skóry, taki jakiś
mój kolejny dziwaczny pomysł ) Cofnął się dwa kroki w tył.
- Jeszcze raz powiesz
mi różowa to obiecuje, zębów będziesz
szukał na chodniku. – Takiego strachu w jego oczach chyba nikt nie widział,
ojej jakże mi przykro.
- No Sakurcia nie
gniewaj się na mnie, będzie ok., dzwonimy po Saska? Może też z nami się napije.
– Nie ja przez nich będę alkoholikiem, jakimś żulem czy cos w ten teges, jakoś
tak, pod sklepem będę żebrała o 30 gr ( nie wiem jaki jest odpowiednik dla
polskich groszy jeny XD ) Nagle przed oczami stanął mi taki obrazek z naszą
trójką, nie lepiej może nie. Źle by się to dla nas skończyło. Patrzyłam na
niego tak sobie wyobrażając to sytuacje i powiem ze patrzył się na mnie jak na
pierdolniętą Jezu jakże mi przykro. Dobra wpuściłam go i co i to był mój błąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz